"Kurier Lubelski" (1932 rok)
Pismo codzienne.
Wydawane przez Józefa Czechowicza w okresie od 1 stycznia do 11 maja 1932 roku.
Czasopismo było drukowane w Drukarni "Udziałowa"
„Kurier Lubelski” Józefa Czechowicza
Zgodnie z zapisem archiwalnym: „Z dniem 1 stycznia 1932 zaczął wychodzić w Lublinie dziennik pt. »Kurier Lubelski« […] o kierunku prorządowym. Redaktorem naczelnym jest Józef Czechowicz” [1].
Alojzy L. Gzella:
To było pierwsze samodzielnie kierowane i redagowane pismo poety. Zawsze marzył, aby wydawać własne pismo. Był już znanym poetą, miał za sobą praktykę dziennikarską w lubelskich czasopismach, a ceniono go także jako pedagoga, skoro w kwietniu 1931 powierzono mu kierownictwo Szkoły Powszechnej nr 17 w Lublinie. Józef Czechowicz podpisywał „Kurier Lubelski” jako redaktor naczelny (a i później wydawca) od 1 stycznia 1932 do 11 maja tegoż roku. […]
Pragnienie posiadania własnego pisma przez Czechowicza zbiegło się z potrzebami politycznymi w Lublinie. To przedstawiciele BBWR zaproponowali Czechowiczowi redagowanie gazety. Tajemnicę tę zdradził Józef Łobodowski, który tego typu praktyk miał już za sobą wiele, a i w późniejszych latach korzystał z bardzo różnych źródeł finansowania swoich inicjatyw wydawniczych. […]
„Kurier Lubelski” Czechowicza wyraźnie nawiązywał do tytułu sprzed ćwierćwiecza. Nawet w numeracji roczników zachowano ciągłość podając, że jest to X rocznik. Artykuł wstępny […] dra Mieczysława Biernackiego, który był redaktorem naczelnym „Kuriera” lubelskiego w 1906 r., sugerował również ideowe powiązania z owym pismem cieszącym się przed I wojną światową sławą daleko poza granicami województwa. To miało swój specyficzny wyraz, a dla zdobycia zaufania czytelników, niezwykle istotne znaczenie.
Dr Mieczysław Biernacki w artykule zatytułowanym "Zmartwychwstanie Kuriera", przypomniawszy, że pismo od czasów rewolucji 1905 r. do wojny było „ośrodkiem życia umysłowego Lublina”, że na jego łamach „wypracowało się hasło niepodległości narodu”, że z nim współpracował Stefan Żeromski, podkreślał też, że „obowiązywała wszystkich absolutna szczerość myśli bez żadnych ubocznych celów – i wielka tolerancja myśli cudzych”. I dalej podpowiadając kierunek, jaki nowe pismo powinno obrać, pisał:
„Kurier Lubelski” powinien się wyróżniać dużą życzliwością, a przede wszystkim lojalnością wobec rządu – nie być jednak organem administracji lub nawet partii rządowej, ale być naprawdę bezpartyjnym organem wszystkich obywateli polskich na terenie naszego Województwa, którzy by w nim chcieli zabierać głos z rzeczową i poważną krytyką posunięć tak samo pojedynczych obywateli, jak i rządu.
[…] Pismo już od 2 numeru kieruje apel do inteligencji lubelskiej o współpracę. Bardziej jeszcze kierunek pisma formułowała wypowiedź redaktora naczelnego, zamieszczona w 3 numerze dziennika pt. "Dlaczego właśnie Kurier", podpisana inicjałami „J.C.”:
Jaka jest w tym koncercie opinii publicznej pozycja dzienników lubelskich? Aby odpowiedzieć na to ważne pytanie, należy przede wszystkim zastanowić się nad charakterem regionu lubelskiego, wyróżniającym go spośród innych terenów Rzeczypospolitej. Jest to obszar wybitnie rolniczy, centrum życia rolnego Polski z bujnie rozkwitłym życiem społecznym wsi, o czym świadczy wielki ilościowo i jakościowo dorobek organizacji takich, jak Koło Młodzieży Wiejskiej, Koła „Wici” itp. Wschodnia połać naszego regionu granicząca z terenem ruskim wołyńskim wplątana jest w kwestie mniejszościowe o charakterze zupełnie innym niż w Małopolsce Wschodniej. [...] Lubelszczyzna południowa (Biłgorajskie, Tomaszowskie, Janowskie) żyje życiem odrębnym zupełnie cichej i zabitej deskami prowincji, żyjącej z dala od gwaru „wielkiego świata”. Ale właśnie odosobnienie daje gwarancję, że życie tam idzie po cichych drogach, ale własnych. [...]
Prawda, że miast tego typu jest w Polsce sporo, ale Lublin należy do największych i rzecz prosta, sprawy te inaczej wyglądają w skali Łomży, a inaczej w skali Lublina, z liczbą ludności przewyższającą 120 tysięcy. [...]
Oto motyw dla którego wskrzeszono po kilkunastoletniej przerwie wydawnictwo „Kuriera Lubelskiego” i oto motyw, dla którego wskrzeszając pismo liczymy na współpracę naszych czytelników.
Sprawy gospodarcze, samorządowe, kulturalno-oświatowe, tradycje lubelskie, folklor naszego regionu, życie gromadzkie wymagają omówienia, dyskusji, bodajby rejestracji. Łamy naszego pisma są otwarte. Piszcie informacje, dyskutujcie, omawiajcie!
Na swoich łamach pismo propagowało reformę szkolnictwa zawodowego, zamieszczało zresztą bardzo dużo materiałów poświęconych sprawom szkolnictwa, występowało w obronie bezrobotnych i często apelowało do społeczeństwa o wspieranie funduszu dla bezrobotnych. Zainteresowania redaktora naczelnego wpływały na to, że w „Kurierze Lubelskim” zamieszczano dużo materiałów literackich. Drukowano na kolumnach „Kuriera” wiersze samego szefa redakcji, jak i innych lubelskich (i nie tylko) autorów. [2] [...]
Niezwykle interesująca była rubryka stałych felietonów, a raczej felietoników zamieszczanych w „Kurierze Lubelskim” niemal z dnia na dzień pt. „Zgrzyty lubelskie” lub „Zgrzyty po lubelsku”. W krótkiej formie atakowano rozmaite sprawy, począwszy od teatralnych i artystycznych, a skończywszy na nieodpowiednio udekorowanych oknach wystawowych w sklepach lubelskich. One stanowiły też o specyficznym smaczku gazety.
W jednym z numerów z marca 1932 zamieszczono felieton pt. "Pochwała miasta". Oto próbka tej osobliwej pochwały: „Miasto, w którym jest gigantyczny elewator zbożowy a nie ma publicznego szaletu. [...] Miasto kamieniujące własny teatr! Miasto, w którym okrzyk »bij żyda« jest popularniejszy niżeli »ucz się«!” [3]
W związku z tym, że po odejściu Czechowicza z „Kuriera” rubryka ta wciąż się ukazywała, powstało pytanie o autorstwo tych i wcześniejszych tekstów, które były w niej zamieszczane. Chcąc wyjaśnić tę sprawę, Czechowicz opublikował następujące oświadczenie:
W związku z anonimowymi plotkami i pogłoskami jakobym był autorem notat podpisywanych w „Kurierze Lubelskim” od dnia 13 bm. pseudonimami „Paragraf”, oświadczam, iż nie jestem ich autorem. Zainteresowanych, którym to oświadczenie nie wystarczy proszę, aby nie biegali po mieście szerząc plotkę w redakcjach, kuratorium etc., lecz aby zechcieli zgłosić się bezpośrednio, czy też przez zastępców do mnie. Adres mój: Radziwiłłowska 3 m. 20. [4]
Potwierdza to w swoich ustaleniach Alojzy Gzella:
Po wnikliwej analizie językowej utworów „Paragrafa” nie ulega kwestii, że wyszły one spod pióra Łobodowskiego.[5]
Stałymi punktami „Kuriera” były też recenzje filmowe i artykuły bibliofilskie.
Alojzy L. Gzella:
Można nawet powiedzieć, że redaktorzy byli bardzo zafascynowani kinem i byli bardzo zachłannymi obserwatorami filmowych nowości. Od początku istnienia pisma najwięcej ogłoszeń dotyczyło filmów sprowadzanych przez właścicieli Corso, Apolla i innych lubelskich kin. Po każdej niemal premierze ukazywały się recenzje pt. „Na srebrnym ekranie” podpisywane przez Kinomana czy Gamura.
Pozycję niemal zupełnie niezależną w „Kurierze” wyrobiły sobie materiały zamieszczone pod tytułem „Kącik bibliofilski”, a pisane [prawie wszystkie] przez Juliana Kota [Wiktora Ziółkowskiego]. Do czerwca 1932 r. ukazało się 11 artykułów w tej rubryce. Ich tematyką były sprawy pięknej książki i ekslibrisu a także działalności Lubelskiego Towarzystwa Miłośników Książki. Oto tytuły poszczególnych artykułów podawane tu chronologicznie: "Nowe czasopismo", "Wiadomości Bibliofilskie", "Exlibrisy", "LTMK", "Nowy exlibris Wiszniewskiego", "Bibliofil", "Wydawnictwa LTMK", "Franciszek Biesiedecki", "O stronie graficznej biblioteczki LTMK", "Druk a reprodukcja"," Pamiątkowy druk", "Wiadomości Bibliofilskie". [...]
Na stronie 3 zamieszczono wiadomości „Z Lublina i okolicy”. Donoszono o wydarzeniach w świecie kulturalnym, artystycznym, informowano o życiu organizacji społecznych i młodzieżowych, a także o wypadkach kryminalno-sensacyjnych. To było coś w rodzaju przeglądu ciekawostek dnia. Dziś po latach wiadomości te zawierają bardzo dużo kolorytu czasu, obyczajowości, są też świetnym portretem tamtych dni Lublina. W kilku numerach ukazała się rubryka rozrywek umysłowych pod redakcją Wacława Śledzińskiego, jednego z pracowników redakcji.
Bardzo dużo pisał sam Józef Czechowicz. Znajdujemy tu jego wiersze podpisywane pełnym nazwiskiem i imieniem lub pseudonimami: Z. Klimuntowicza, Zygmunta Klimantowicza czy różnymi kryptonimami: J. C., J. Cz., j., J., (j.) . Niewykluczone, że również wiadomości podpisywane literką „x” są autorstwa Czechowicza. Bowiem jak podaje Wacław Gralewski w swojej książce, taką właśnie literą podpisywał Czechowicz swoje wierszowane reklamy w „Ekspressie Lubelskim”, kiedy tam pracował.
Jaką problematykę preferował Czechowicz w swoich dziennikarskich publikacjach na łamach „Kuriera Lubelskiego”?
Zajmował się różnymi zagadnieniami, ale głównie z dziedziny kultury i literatury. Znajdziemy tu jego reportaże wspomnieniowe z pobytu w Paryżu. Ukazało się "Wspomnienie z bruku paryskiego" i w dwu odcinkach "W Tawernie". Zainteresowania zagadnieniami folklorystycznymi wyniósł jeszcze z pobytu na wsi wileńskiej, gdzie uczył w szkole powszechnej. Im zresztą został wierny do końca . W „Kurierze” drukuje m.in.: "Dawne pieśni młynkowskie" (w powiecie puławskim), "Przysłowia lubelskie" i "Legion ulicy i jego gwara", w którym zaznajamia czytelników szkicowo z językiem i życiem uliczników. Do tej grupy artykułów można też zaliczyć jego "Miasto umarłych" (o lubelskim cmentarzu) i "Ze starego Lublina". Czechowicz pasjonował się turystyką czy raczej krajoznawstwem. Dał temu wyraz również w artykule zatytułowanym "O turystyce w Lubelszczyźnie". Pisał tam m.in., że największym grzechem jest brak propagandy. Krytykował brak plakatów reklamowych nie mówiąc już o broszurach propagandowych. Wskazywał na to, że na Lubelszczyźnie nie odbywają się żadne targi, widowiska, wystawy. Bolał nad małym zainteresowaniem w społeczeństwie polskim Lubelszczyzną, która przecież kryje tyle pięknych zabytków. Niejednokrotnie dawał wyraz swemu zafascynowaniu pięknem lubelskich miasteczek i samego Lublina w swoich wierszach. Stwierdzał, że dla polepszenia sytuacji w sprawach turystyki „w istocie trzeba energii, inicjatywy i planowości organizacji, a dopiero potem pieniędzy”.
W artykule pt. "Przeciw amerykanizacji" Józef Czechowicz przestrzegał przed groźbą rozpowszechniania się kultury zachodu. Nie licząc recenzji z nowości wydawniczych, które drukował Czechowicz w „Kurierze”, zamieścił tu większą wypowiedź na temat współczesnej literatury, zatytułowaną "Oblicze nowej sztuk". Reklamowano jako eksperyment zbiorową recenzję z ruchomej wystawy sztuki, która została urządzona w Lublinie. Rewelacja i nowość tego sprawozdania polegały na tym, że kilku recenzentów wypowiadało się na temat jednej i tej samej wystawy, tyle, że każdy omawiał inną grupę eksponatów. I tak K[azimierz] Pieniążek pisał o olejach i akwarelach, J[an] S[amuel] Miklaszewski wypowiadał się na temat rzeźby, Wiktor Ziółkowski pisał o grafice, natomiast Józef Czechowicz pod swoim nazwiskiem zamieścił recenzję o rysunkach, rytach i litografii, a pod pseudonimem Z. Klimuntowicza napisał o "Sztuce stosowanej" [brzmienie tytułu niejasne].
Redaktor naczelny miał bardzo otwarty stosunek do radia. Wyraźnie tym wynalazkiem był oczarowany. Już w numerze 3 „Kuriera Lubelskiego” ukazał się artykuł Benedykta Hertza pt. "Radiomimika" i po raz pierwszy wydrukowano program warszawskiej radiostacji. Później ukazywał się bardzo regularnie na łamach gazety.
W „Kurierze Lubelskim” ukazało się jak na dziennik bardzo dużo wierszy. Zamieszczał je sam Czechowicz, a także drukowano wiersze m.in. Antoniego Madeja, Franciszki Arnsztajnowej, Józefa Łobodowskiego, Zygmunta Karskiego, Tadeusza Bocheńskiego, Bronisława Ludwika Michalskiego. Utwory Czechowicza z łamów „Kuriera” to m.in.: z cyklu "Prowincja w nocy – Kasnystaw", "Kazimierz", "Zamość", "Puławy" oraz "Na Nowy Rok", "Wąwozy czasu", "Śnica i śniegowica", "Lublin widziany z dala", "Resurekcja", "Ulica Szeroka w Lublinie", "Na dzień 3 Maja". [...]
Zupełnie specjalne miejsce w „Kurierze Lubelskim” zajmują ogłoszenia. Czechowicz miał na ten temat swój odrębny sąd, który znajdował wyraz w konkretnych posunięciach. Zanim jeszcze na łamach pisma pojawiło się hasło-apel – „Ogłaszajcie się w »Kurierze Lubelskim«”, jakby gwoli usprawiedliwienia tej autoreklamy, wydrukowano artykuł pt. "Zachód – reklama", w którym podkreślano, że reklama jest przede wszystkim głównym czynnikiem uczciwej konkurencji. Przy okazji wyjaśnił autor, że na zachodzie wiele pism utrzymuje się po prostu z reklamy. Sprawa teoretycznego rozważania reklamy była jeszcze tematem wypowiedzi Kupca, prawdopodobnie osoby fikcyjnej, który nawiązując do poprzedniego artykułu pisze teraz o „dobrej reklamie”.
Na stronie „Kuriera” rozrzucono różne hasła. Propagowano organizację LOPP („Czy jesteś już członkiem LOPP”), apelowano o wsparcie bezrobotnych („Pamiętaj o bezrobotnych”, „Czy dałeś ofiarę na bezrobotnych?”), zachęcano do prenumeraty „Kuriera” („Radzimy Państwu dzisiaj zaprenumerować Kurier Lubelski”), wreszcie reklamowano samą formę reklamy („Kryzys gospodarczy nie powinien się już powiększyć. Chcesz wstrzymać jego pochód, reklamuj się”, „Milionerzy amerykańscy zawdzięczają swe bogactwo reklamie”). Dużo płatnych ogłoszeń zamieszczały kina, loteria Morajna, Związek Spółdzielni Mleczarskiej.
Reklamy wierszowane należy polecić oddzielnej uwadze. Czechowicz ponoć w tym zakresie był nie lada specjalistą. Wykazał duże umiejętności jeszcze w czasach pracy w „Expressie Lubelskim”, kiedy to po udanej reklamie balu prasy podjął się propagowania wierszem wyrobów fabryki czekolad S. A. Piaseckiego. Na łamach zaś „Kuriera Lubelskiego” dał upust tego rodzaju „twórczości” reklamując Komunalną Kasę Oszczędności. Oto niektóre próbki podane we fragmentach:
Niech każdy z was pamięta,
By nie ronić łez w przyszłości
Że oszczędność to rzecz święta,
A WIĘC SKŁADAJ OSZCZĘDNOŚCI
W KASIE POWIATOWEJ
Narutowicza nr 13.
Albo –
Zbliża się luty
próbuj szczęścia, bracie,
być może fortuna
także czeka na cię.
[...]
Nie frymarcz, nie zwlekaj,
korzystaj na czasie,
Celowe twe wkłady
Asekuruj w KASIE.
Albo –
„Cnota skarb wieczny,
Cnota klejnot drogi”
Powiedział Kochanowski
Chociaż nie ubogi.
I my cnotę szanujemy.
Chociaż ludzie prości,
A wśród wielu – najbardziej
CNOTĘ OSZCZĘDNOŚCI.
Bo kto żyje cnotliwie,
Grosz do grosza składa,
Szczęśliwszy będzie pewno
Niźli w Raju Adam.
Dbałość o stronę graficzną reklam i ogłoszeń, zresztą nie tylko, bo jak na owe czasy dziennik był bardzo porządnie redagowany od strony graficznej, stawiała „Kurier Lubelski” w rzędzie ciekawszych dzienników Lublina.[6]
„Kurier Lubelski” przestał ukazywać się w maju 1932 ze względów finansowych.
W Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Lublinie są Akta Wydziału Społeczno-Politycznego Urzędu Wojewódzkiego Lubelskiego 1918-1939 (sygn. 558), w których możemy znaleźć podstawowe administracyjne informacje o „Kurierze Lubelskim” z roku 1932:
„Kurier Lubelski”. Pismo codzienne. Nr 1 – 1.I.1932, ostatni – 30.XII.1932; wyd. – Józef Czechowicz, sekretarz red. – Jan Miklaszewski; druk. – Drukarnia Udziałowa w Lublinie. Zmiany: od nr 41 sekretarz i red. Odpowiedzialny – Zygmunt Grochowski, od nr 283 wyd. i red. – Józef Łobodowski, od nr 320 – Longin Kozłowski.
Przypisy:
[1] Alojzy L. Gzella, „Kurier Lubelski” Józefa Czechowicza, w: W kręgu Hieronima… s. 148
[2] Tamże, s. 148-151.
[3] Tamże, s. 154.
[4] Tamże.
[5] Alojzy L. Gzella, Boje i rozboje Józefa Łobodowskiego na łamach prasy lubelskiej, w: Józef Łobodowski – rzecznik dialogu polsko-ukraińskiego, red. Ludmiła Siryk, Jerzy Święch Lublin 2000, s. 83.
[6] Tamże, s. 155-159.
WYBRANE EGZEMPLARZE "KURIERA LUBELSKIEGO"
|
|
|
|
|
numer z dnia 1 stycznia 1932 roku |
numer z dnia 1 lutego 1932 roku |
numer z dnia 1 marca 1932 roku |
|