TNN.PL             O nas   Leksykon "Pamięć Miejsca"   Przeczytaj! - Patrz!-Posłuchaj!   Przewodnik    Kontakt   
Ośrodek "Brama Grodzka - Teatr NN"    
Aktualności
O Ośrodku
Brama Grodzka
Teatr NN
Tryptyk chasydzki
Moby Dick
Zbyt głośna samotność
Inwokacja
Ziemskie pokarmy
Wędrówki niebieskie
Lubelskie Podziemia
Działalność
Zespół
Forum
Kontakt

Newsletter
Aby zapisać się do newlettera wejdź na stronę teatrnn.pl

Poznaj historię Lublina !
Edukacyjny portal internetowy o dziedzictwie kulturowym Lublina i Lubelszczyzny
leksykon.teatrnn.pl
 
Kup nasze publikacje !
Tu możesz kupić on-line wydawnictwa Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN"

 
Polecamy !

www.wesk.pl

 

http://www.mlodszaeuropa.pl

 

 

 

TNN >  Teatr NN >

Zbyt głośna samotność 
 
"Zbyt głośna samotność" fot. Tomasz Romski

Zbyt głośna samotność

Od dłuższego czasu myślałem o adaptacji scenicznej „Zbyt głośnej samotności” Hrabala. Wiedziałem że to będzie dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Po raz pierwszy musiałem zmierzyć się z klasycznym teatralnym rzemiosłem, bo chciałem opowiedzieć w teatrze historię. Do tego potrzebny był aktor z dobrym rzemiosłem. Zaproponowałem współpracę Henrykowi Sobiechartowi, bardzo dobremu aktorowi z Teatru im. J. Osterwy. Dość szybko uzgodniliśmy scenariusz, wyszło 20 stron gęstego maszynopisu i zaczęliśmy fascynującą dla mnie pracę teatralną. Pierwszy raz pracowałem z zawodowym aktorem i to jakim. Było to dla nas ważne i ryzykowne doświadczenie. Spektakl idealnie pasował do zrujnowanych wnętrz Bramy Grodzkiej. Rozpadająca się sala teatralna, obłażący ze ścian wielkimi płatami tynk, woda kapiąca z sufitu w czasie deszczu, co widzowie uznali za znakomity efekt teatralny - stworzyły naturalną scenografię podkreślającą klimat przedstawienia. Dopóki żyliśmy w głęboko totalitarnym systemie, tekst ten rozumiałem jako krzyk rozpaczy wobec zniewolenia. Teraz gdy zaczęliśmy budować kapitalizm okazało się, że dotyka on bardzo boleśnie rzeczywistości, w której znaleŸliśmy się po roku 90-tym mówiąc o niszczeniu jednostki, niezależnego myślenia i unifikacji myślenia.

Tak opisał to przedstawienie recenzent M. Haponiuk:

„Z potoczystej mowy Hrabala, z nieokiełznanego bogactwa anegdoty i lepkości przedstawionego świata, pozostał mrok piwnicy i ciemna smuga ludzkiego losu. Hrabal odczytany przez Kafkę. Widzów zaproszono do piwnicy, do składnicy makulatury, w której swoje życie wiedzie niezguła i marzyciel wsłuchujący się w chlupot fekaliów, odgłosy nie kończącej się wojny pomiędzy szczurzymi klanami i książkowy szelest wartości najwyższych. Wczytujący się w Europę, która dotarła do tej piwnicy wraz z greckim detalem architektonicznym i wynalazkiem Gutenberga. Przemierza on przestrzeń swojego podziemia, swojego raju i więzienia, naznacza swoją obecnością każdy jego kąt. Pulsuje tutaj prawdziwe i bogate, chociaż skryte przed światłem życie. Żyje tutaj ćma, szczur, robak i ludzie, którzy nie zmieścili się na tytułowej stronie życia. (...) Na scenie gęsto - od słów, dŸwięków, książkowych cytatów, niepokojących cieni falujących po odrapanych ścianach, suficie i podłodze Sali przy ulicy Grodzkiej. Ale przede wszystkim ten spektakl wypełnił aktor. (...) Bardzo rzadko aktor potrafi kreowanej przez siebie postaci tak przekonująco i całkowicie darować własne ciało i głos, a zarazem nie gubi się na scenie. W odrapanej Sali na ulicy Grodzkiej zdarzył się cud. Nie tylko przemówili mędrcy i poeci, ale w fikcyjnym świecie teatru prawdziwy aktor jak i kreowana przez niego postać.(...) Wraz z końcem spektaklu, kiedy sprasowany bohater opuszcza piwnicę uniesiony przez latawiec - Boga, nie przestaje brzmieć kruchy, i zadziwiająco aktualny lament wątłego ludzkiego ja, w obronie prasowanych wartości. W obronie wszelkich wartości, gdyż poza nim jest nie tylko miazga i smród gnijącego papieru”.

Natomiast J. Mizińska napisała:

„To przedstawienie stało się moralitetem o śmierci Kultury zadanej jej przez pop-kulturę. Bohater, wygnaniec ze świata nadziemnego, skazany na karę przebywania na śmietniku zdaje się być ostatnim, który umie czytać dzieła uznawane przez wieki kultury elitarnej za przejaw najwyższego wzlotu ludzkiego ducha. Jest samotny samotnością ostateczną. Nie ma żadnej nadziei. Akordeon w jego rękach wydaje z siebie tylko głuchy syk. Jedyne dŸwięki w tym sprasowanym świecie to tupot buciorów, hałas bezdusznej prasy, łomot blachy. Samotność zbyt głośna, ale niedosłyszalna, bo zagłuszana mechanicznym jazgotem cywilizacji, która nie może sobie pozwolić na skupienie, zagoniona za tym, co użyteczne teraz i zaraz. „Zbyt głośna samotność” to elegia na śmierć wartości przeznaczonych na zmielenie i opowieść o Ostatnim, który potrafi po nich rozpaczać”.


Kopiowanie zamieszczonych materiałów i ich wykorzystywanie bez zgody autorów jest zabronione
1997 - ; Wszystkie prawa zastrzeżone; Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN, ul Grodzka 21, 20-112 Lublin

powered by prot hosting serwery

Wspłpraca: